Tag: klub MOrd

czwartek, Sierpień 5th, 2010

Recenzje – Klub MOrd – Zacisze 13 Powrót

  • Autor: Rudnicka Olga
  • Tytuł: Zacisze 13. Powrót
  • Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
  • Seria:
  • Rok wydania: 2010
  • Nakład:
  • Recenzent: Anna Lewandowska
  • Recenzja: 59/2010

http://www.klubmord.com/Recenzje/rudnicka-olga-zacisze-13-powrot.html

Upiorna przeprowadzka

Rzadko się zdarza, żeby kontynuacja jakiejś powieści była lepsza od pierwszej części, dlatego „Zacisze 13. Powrót” Olgi Rudnickiej zasługuje na szczególną uwagę. Widać,  że autorka rozwinęła się i nie zabrakło jej pomysłu, bo książka jest dużo zabawniejsza od pierwszej części, a pod względem literackim nawet znacznie lepsza. Stanowi też właściwie dokończenie pierwszej części, bo choć afera została rozwiązana, to jednak jej pozostałości tkwią nadal w piwnicy uroczego domku w Śremie. Z bohaterkami książki „Zacisze 13” spotykamy się niemal po roku. Dawno już ochłonęły po sensacyjnych przejściach. Marta przeniosła się do Krakowa, została szczęśliwą żoną i matką, jej szwagierka Dorota opiekuje się kotem Guciem, a w Śremie, w uroczym domku przy Zaciszu 13 mieszka Aneta. Wprawdzie dawno już mogłaby się przenieść do swojego mieszkania, ale domku Marty nie należy spuszczać z oka, bo przecież w piwnicy ciągle tkwią zamurowane zwłoki dwóch bandytów. Należałoby ich wydobyć i przenieść w jakieś mniej kłopotliwe miejsce, ale na razie dziewczyny nie mają ani pomysłu, ani czasu. Zajmą się tym, kiedy Marta przyjedzie na wakacje do Śremu. Przy okazji rozejrzy się za kupcem na dom. Tymczasem pilnująca „trupiąt” albo „chłopców” (tak pieszczotliwie dziewczyny nazywają zwłoki) Aneta użera się. Przede wszystkim z sąsiadką, panią Krystyną Kopiejką, wyjątkowo wścibską babą, która całe otoczenie bez przerwy śledzi przez lornetkę i nachalnie wtrąca się w sprawy sąsiadów. Często zdarza się jej wzywać policję, bo wszędzie węszy zbrodnię. Z policjantami Aneta jest już prawie zaprzyjaźniona, tak często u niej bywają, gnębi ją natomiast problem, jak pod okiem tej wścibskiej baby wyekspediować z piwnicy ciała dwóch rosłych chłopów? W dodatku w skrzynce na listy zaczynają pojawiać się anonimy. Ktoś grozi i straszy. Aneta typuje kochankę swego byłego męża, efektowną ale niezbyt rozgarniętą. Były mąż najwyraźniej ma ochotę odbudować związek z Anetą, co prowokuje jej partnera życiowego, Tomasza, do spakowania walizek i wyniesienia się nie wiadomo dokąd. A na dodatek Aneta musi wymyślić jakiś sposób, by wydostać  spod piwnicznej podłogi „trupięta”. Ciekawa byłam, jak autorka z tego wybrnie – przecież to raczej materiał na dość obrzydliwy horror. Ale doskonale dała sobie radę – dziewczyny odkryły w internecie bezwybuchowy materiał burzący espansit, za pomocą którego skruszyły betonową podłogę w piwnicy, prawie nie rujnując przy tym domu. Książka, mimo dość ponurego tematu, jest pogodna i zabawna. Mnóstwo tu komicznych scen, a najzabawniejsze są dialogi, nieodparcie przywodzące na myśl wczesną Chmielewską. Jej bohaterki też miały taką skłonność do czasem absurdalnych skojarzeń, z których czytelnicy zaśmiewali się do rozpuku. Tu też możemy się pośmiać z ich zabawnych przekomarzań. Powodów do śmiechu jest jednak znacznie więcej: przezabawna jest postać pani Kopiejki, nachalnej i wścibskiej, której pierwowzory wielu czytelników ma zapewne w swoim otoczeniu, i zabawny jest sposób, w jaki dziewczynom udało się pozbyć jej choć na krótki czas. Zabawni są też bandyci – niby sprytni, a jednak całkowicie bezradni w kontaktach z trzema kobietami, zaprzątniętymi sprawą „oczyszczenia” piwnicy. Ale najzabawniejsza jest chyba opowieść o kocurze Guciu, egoiście i spryciarzu (co raczej typowe dla kotów), który tak długo gnębił otoczenie, aż wreszcie postawił na swoim, czyli wrócił na stare śmieci.

Tags: ,

czwartek, Sierpień 5th, 2010

Recenzja – Klub MOrd – Zacisze 13

http://www.klubmord.com/Recenzje/rudnicka-olga-zacisze-13.html

Marta, młoda kobieta po przejściach, postanowiła nowe życie rozpocząć w Śremie. Spokojne miasteczko niedaleko Poznania dawało gwarancję, że nie dopadną jej tu upiory z przeszłości.  I rzeczywiście, udało jej się – kupiła niewielki domek z ogródkiem przy spokojnej uliczce, przygarnęła małego psiaka z ogromnymi uszami, podjęła pracę w jedynym w mieście ogólniaku, nawiązała przyjaźnie. Powoli zaczynała zapominać o przeszłości – byłym mężu-sadyście i toksycznej matce, która na siłę wpychała ją w jego ramiona.
Przez dwa lata wiodła żywot spokojny i unormowany, czasem tylko zakłócany przez Gucia, kocura sąsiadki, który serdecznie nienawidził psów i dawał temu wyraz przy każdym spotkaniu z jej Tofikiem. I pewnie żyłaby nadal spokojnie, gdyby nie to, że pewnego dnia w ogródku znalazła… trupa. Trup był właściwie obcy, chociaż już raz go wcześniej spotkała, jeszcze za życia oczywiście. Był to autostopowicz, którego podwiozła do miasta, by mógł poszukać pomocy drogowej lub innej dobrej duszy, która uruchomiłaby jego własny samochód. Zapewne nie szukał tej pomocy w jej ogródku, tym bardziej więc dziwiła jego obecność, zwłaszcza w charakterze zimnych zwłok.
Gdyby nie przeszłość, wezwałaby policję w celu usunięcia obcego nieboszczyka. Marta jednak była karana sądownie – były mąż napadł na nią z nożem w ręku, w przypływie szału odebrała mu ten nóż i dotkliwie go nim poraniła. Sąd odniósł się do sprawy z częściowym zrozumieniem, Marta dostała wyrok w zawieszeniu. Teraz więc, zamiast myśleć racjonalnie, przestraszyła się, że zostanie posądzona o zamordowanie obcego człowieka i osadzona w więzieniu. Postanowiła więc pozbyć się trupa we własnym zakresie.
Ogródek, choć niewielki, doskonale nadawał się do wykopania grobu. A raczej nadawałby się, gdyby nie to, że ziemia jeszcze była zamarznięta i żadne wykopki nie wchodziły w grę. Marta zawlokła więc trupa do piwnicy i zaczęła szukać innej możliwości definitywnego ukrycia zwłok.
Nieszczęścia zwykle chodzą parami – do Marty sprowadziła się jej przyjaciółka Aneta, której sąsiedzi zalali mieszkanie. Nie miała się gdzie podziać na czas remontu, wprosiła się więc do przyjaciółki.
Tu atmosfera powieści zagęszcza się – przybywa drugi trup. Udział w wyprawieniu go na tamten świat częściowo bierze Aneta. Teraz przyjaciółki mają wspólny – do tego podwójny – problem: jak ukryć zwłoki dwóch, całkiem sporych, facetów. Nie dość tego – dom Marty jest pod obserwacją: ich poczynania śledzi tajemnicza para, rezydująca na strychu domku po przeciwnej stronie ulicy, były mąż Marty, jeszcze jakaś niezidentyfikowana osoba… Nie udało się też uniknąć kontaktu z policją – komendant miejscowego posterunku zaczyna bywać częstym gościem w domku przy ulicy Zacisze 13…
Książka, mimo ponurej, a miejscami nawet makabrycznej tematyki, jest lekka i zabawna. Perypetie dwóch przyjaciółek, które usiłują ukryć zwłoki dwóch osiłków, raczej śmieszą niż przerażają. Lektura bardzo wciąga – mamy tu tajemniczą historię z przeszłości, gangsterskie porachunki, a także wątek romansowy – nienachalny, ale ważny dla akcji. Dialogi są błyskotliwe i zabawne, bohaterowie sympatyczni (oprócz, oczywiście, szwarccharakterów), akcja dynamiczna – krótko mówiąc jest to prawdziwie damski kryminał.
Olga Rudnicka, autorka książki, to osoba bardzo młoda (21 lat), a ma w swoim dorobku już trzy książki („Martwe jezioro”, „Czy ten rudy kot to pies” i „Zacisze 13”) – humorystyczne kryminały z wątkiem romansowym. Pisze coraz lepiej, więc możemy mieć nadzieję, że rośnie nam nowa następczyni Joanny Chmielewskiej. Pozostaje więc czekać na kontynuację „Zacisza”, które kończy się słowami „Ciąg dalszy nastąpi…”.
No i na koniec akcent osobisty – kocur Gucio to imiennik mojej kotki Guci, która wprawdzie nie terroryzuje całej okolicy, ale charakter też ma niełatwy.

Tags: ,

Powered by WordPress

Blossom Theme by RoseCityGardens.com