U mnie zdecydowanie lepiej. Bez antybiotyku się nie obyło, gardło jeszcze boli, ale przestałam skrzeczeć jak żaba. Dzięki chorobie spędziłam trochę czasu z Lackberg, dzięki czemu czytam przedostatnią część cyklu i z niecierpliwością czekam na nowości. Dabcia pisała, że nadal nie ma mnie w zapowiedziach na marzec, ale będę. Okładka już jest, więc pewnie lada moment mnie tam wrzucą. Nic mi nie wiadomo na temat przesunięcia premiery, więc sama ze zniecierpliwieniem zaglądam na stronę wydawcy. Już nie mogę się doczekać. Nie ma nic przyjemniejszego niż wzięcie własnej książki do ręki. Na razie jestem na etapie zachwycania się okładką. Pozwólcie mi nacieszyć się nią w samotności, a potem i z Wami się podzielę. Continue reading Takie różne sprawy…
Bez kategorii Category
Przyplątało mi się paskudztwo
Nie odzywałam się kilka dni, bo znowu mi się coś przyplątało i straciłam głos. Dobra, wiem, kiepski dowcip, ale w tym stanie tylko na tyle mnie stać. Przetrwałam mrozy, jeździłam konno w taką pogodę, że po powrocie do domu odmrażałam się w zimnej wodzie, a kiedy tylko zrobiło się bliżej zera to padła mi krtań, tchawica i nos. Już nawet nie chodzę do lekarza rodzinnego tylko od razu do laryngologa. Nikt nie zna mnie lepiej niż pani doktor i dodatkowo dostanę coś na przetrwanie do wiosny. Niestety, wszyscy chorują, łącznie z lekarzami i nawet prywatnie, a nie udało mi się na wizytę umówić. Nie mam innego wyjścia jak dożyć do jutra w nadziei, że dzisiejszą noc uda mi się przespać. Continue reading Przyplątało mi się paskudztwo
Informacyjnie
Wreszcie dorwałam się do Lackberg. Wiecie jak korci, gdy macie wszystkie książki na półce a żadnej nie można wziąć do ręki, bo egzaminy? Fizycznych objawów uzależnionego mola książkowego nie miałam, ale wzrok wędrował mi tam zbyt często. A teraz wszystko moje
Na razie jestem w fazie czytania. Za kilka dni faza trochę mi odpuści i wezmę się za pisanie. Wersja robocza już jest, trzeba ją odpowiednio opracować, co oznacza, że będę grzebać, zmieniać, a potem pewnie skasuję i napiszę od nowa. Gdyby ktoś dostał maszynopis w swoje ręce już teraz głową w ścianę by walił nie mogąc zrozumieć o co chodzi. Ale jak koncepcja mi się kilka razy zmieniła w trakcie pisania to nic dziwnego, że początek nie ma nic wspólnego z końcem, jedni bohaterowie zniknęli w połowie bez uzasadnienia, bo zostali już przeznaczeni do odstrzału i potem się ich wywali w całości, a na ich miejsce pojawią się nowe postacie, które pod koniec już są i mieszają tylko nie wiadomo skąd się wzięły. Continue reading Informacyjnie
Dwa w jednym? Dlaczego nie?
Ze wszystkich zwierzaków jakie przewinęły się przez mój dom, wszystkie były futerkowe. Chomiki, myszy, pies (i to niejeden), kot. Wszystko co oślizgłe, okryte pancerzem, łuskami i wszystkim tym czym nie jest futerko, niech się trzyma jak najdalej ode mnie. Niestety, nie wszyscy kochają zwierzęta futerkowe. Istnieją na tym świecie osobnicy, którzy kochają jakieś dziwne stworzenia i postanowili zostać właścicielem kraba.
Koleżanka gdzieś tak za pół roku będzie miała małe kotki do wydania, zasugerowała, żeby dać tej osobie jednego i nazwać Krab. Wiecie, kot o imieniu Krab, takie dwa w jednym. Ja miałabym zwierzątko futerkowe a on swojego kraba. Niestety, ten kompromis nie spotkał się z uznaniem. A szkoda. Bo pomysł był niezły i zupełnie w moim stylu. Aż żal, że sama na to nie wpadłam, ale cóż… W ostatecznym rozrachunku ten kompromis i tak nie doszedł do skutku, więc żadna różnica kto na niego wpadł. Continue reading Dwa w jednym? Dlaczego nie?
Wpis przeciążonego studenta
Jak się okazuje artystów Ci u nas dostatek! Dabcia również postanowiła się pochwalić swoimi małymi arcydziełami, które można na załączonych poniżej zdjęciach oglądać. Continue reading Wpis przeciążonego studenta
