Kto czytał ostatni wpis z pewnością domyśla się tematyki mojej najnowszej powieści. Ze zjawiskiem stalkingu zetknęłam się przypadkowo. W tej chwili już nie pamiętam czego dokładnie szukałam i do czego, ale sama skala zjawiska i jego niedostrzegalność społeczna utkwiła mi w pamięci. Nie zdawałam sobie sprawy, podobnie jak wiele osób, że taka forma nękania może mieć miejsce, a co więcej – że nękacz jest praktycznie bezkarny. Continue reading „Cichy wielbiciel” – premiera 3 kwietnia 2012 roku
Luty, 2012
Stopstalking.pl
Prześladowanie w Internecie poprzez szerzenie plotek o danej osobie, oczernianie jej, podszywanie się pod nią, wrzucanie ośmieszających filmików i szereg innych zachowań nie budzi naszych wątpliwości co do tego czy uznać je za niewłaściwe i budzące naszą odrazę. Pojawia się jednak szereg zachowań, które nie są tak łatwe do sklasyfikowania. Były partner nie potrafiący odpuścić, pogodzić się z porażką, nachodzący swoją eks, wydzwaniający, piszący esemesy, listy, wysyłający kwiaty, prezenty i będący dosłownie wszędzie u jednych może budzić litość, u innych westchnienia jak on ją musi kochać a ona to taka niewdzięczna suka. Tajemniczy wielbiciel pełen romantycznych pomysłów, gestów, który jest zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy, który nie rozumie słowa NIE i nigdy się nie poddaje. Jego miłość jest wierna, stała a nieudolne zaloty trwają miesiącami, latami, osaczając obiekt swojej miłości, doprowadzając do lęków, nerwicy, depresji… Ale to takie romantyczne, mówią koleżanki i wzdychają z zazdrością. Czy rzeczywiście? Czy uporczywe nękanie telefonami, smsami, wysyłanie kwiatów, listów, nachodzenie w domu i w pracy, śledzenie, pojawianie się wszędzie tam, gdzie ukochana, nie przyjmowanie odmowy, nachodzenie rodziny, sąsiadów może być romantyczne? Z pewnością znana jest Wam historia Angeliki Krupskiej, dentystki, która stała się ofiarą prześladowań zakochanego w niej pacjenta. Czy to naprawdę była miłość? Continue reading Stopstalking.pl
Takie różne sprawy…
U mnie zdecydowanie lepiej. Bez antybiotyku się nie obyło, gardło jeszcze boli, ale przestałam skrzeczeć jak żaba. Dzięki chorobie spędziłam trochę czasu z Lackberg, dzięki czemu czytam przedostatnią część cyklu i z niecierpliwością czekam na nowości. Dabcia pisała, że nadal nie ma mnie w zapowiedziach na marzec, ale będę. Okładka już jest, więc pewnie lada moment mnie tam wrzucą. Nic mi nie wiadomo na temat przesunięcia premiery, więc sama ze zniecierpliwieniem zaglądam na stronę wydawcy. Już nie mogę się doczekać. Nie ma nic przyjemniejszego niż wzięcie własnej książki do ręki. Na razie jestem na etapie zachwycania się okładką. Pozwólcie mi nacieszyć się nią w samotności, a potem i z Wami się podzielę. Continue reading Takie różne sprawy…
Przyplątało mi się paskudztwo
Nie odzywałam się kilka dni, bo znowu mi się coś przyplątało i straciłam głos. Dobra, wiem, kiepski dowcip, ale w tym stanie tylko na tyle mnie stać. Przetrwałam mrozy, jeździłam konno w taką pogodę, że po powrocie do domu odmrażałam się w zimnej wodzie, a kiedy tylko zrobiło się bliżej zera to padła mi krtań, tchawica i nos. Już nawet nie chodzę do lekarza rodzinnego tylko od razu do laryngologa. Nikt nie zna mnie lepiej niż pani doktor i dodatkowo dostanę coś na przetrwanie do wiosny. Niestety, wszyscy chorują, łącznie z lekarzami i nawet prywatnie, a nie udało mi się na wizytę umówić. Nie mam innego wyjścia jak dożyć do jutra w nadziei, że dzisiejszą noc uda mi się przespać. Continue reading Przyplątało mi się paskudztwo
Informacyjnie
Wreszcie dorwałam się do Lackberg. Wiecie jak korci, gdy macie wszystkie książki na półce a żadnej nie można wziąć do ręki, bo egzaminy? Fizycznych objawów uzależnionego mola książkowego nie miałam, ale wzrok wędrował mi tam zbyt często. A teraz wszystko moje
Na razie jestem w fazie czytania. Za kilka dni faza trochę mi odpuści i wezmę się za pisanie. Wersja robocza już jest, trzeba ją odpowiednio opracować, co oznacza, że będę grzebać, zmieniać, a potem pewnie skasuję i napiszę od nowa. Gdyby ktoś dostał maszynopis w swoje ręce już teraz głową w ścianę by walił nie mogąc zrozumieć o co chodzi. Ale jak koncepcja mi się kilka razy zmieniła w trakcie pisania to nic dziwnego, że początek nie ma nic wspólnego z końcem, jedni bohaterowie zniknęli w połowie bez uzasadnienia, bo zostali już przeznaczeni do odstrzału i potem się ich wywali w całości, a na ich miejsce pojawią się nowe postacie, które pod koniec już są i mieszają tylko nie wiadomo skąd się wzięły. Continue reading Informacyjnie
